poniedziałek, 23 listopada 2009

CD folder

Na prezent z Jonaszkowymi zdjęciami z chrztu...




To na tyle... Biegnę dalej do domowych spraw...

niedziela, 8 listopada 2009

W mojej głowie...

Kochane! Mam do Was ogromną prośbę!
Ale po kolei...
Kiedy pierwszy raz miałam w ręku album wędrujący i kiedy zachwycił się nim również mój mąż pomyślałam, że warto by pokazać coś takiego większej liczbie osób. Może nawet zorganizować wystawę scrapów w galerii... W naszym mieście nie było jeszcze czegoś takiego... A wiem, że ludzie są zainteresowani tą techniką (nie tylko młodzież i nauczyciele sztuki...) I tak chodziła za mną ta myśl bez żadnych owoców, nachodziła mnie coraz częściej aż do momentu kiedy napisała do mnie mama Grzesia, którą część z was na pewno kojarzy (widziałam Wasze prace na Grzesiowych aukcjach). Grześ jest chory na autyzm i potrzebują wsparcia finansowego. Więc tak sobie pomyślałam, że to jest właśnie pretekst do tego aby zorganizować taką scrapową wystawę. I ruszyć z miejsca :)
Potrzebuję jednak do tego przedsięwzięcia Waszej pomocy! Zamysł jest taki: każdy kto może powiedzmy do końca stycznia (bo teraz sezon świąteczny...)niech przygotuje scrap formatu 30cmx30cm (myślę, ze mniejsze trudniej by się oglądało na ścianie) na temat: "Życie cudem jest" (to chyba dobry tytuł do Grzesiowej wystawy). Przesłalybyście mi prace a ja wystawiłabym je w naszej miejcowej galerii. Cały dochód przekazałabym mamie Grzesia a prace wysłała do kolejnej osoby, która byłaby chętna pomóc i wystawić je w swoim mieście.
Nie wiem co Wy na to...? Nieśmiało pytam i proszę o Wasze wypowiedzi w komentarzach... Czy któraś z Was byłaby chętna do udziału w takiej objazdowej wystawie w dobrym celu? Tworzycie naprawdę piękne prace i warto by je pokazać nie tylko w sieci... Szczegóły techniczne ustalimy jeśli będziecie chętne.
Pozdrawiam wszystkich :)

czwartek, 29 października 2009

Radośnie...i zwycięsko ;)

W niedzielę odbył się chrzest naszego Jonaszka. Wyglądał przesłodko, był bardzo spokojny i uśmiechnięty... Cieszę się, że ta uroczystość już za nami... Miło było się spotkać rodzinnie.

I jeszcze muszę się Wam pochwalić, że po raz pierwszy w życiu (może nie ostatni ;) ) wygrałam candy u Tores. Ale byłam zaskoczona!

Pozdrawiam Was wszystkie.

poniedziałek, 19 października 2009

Chrzest Weroniki

Przyszła kolej i na mnie, żeby spróbować swoich sił w rozkładanej w ten sposób kartce...
Trzeba było znaleźć tylko okazję... ;)
Niestety mamy jakiś problem z drukarką, więc musiałam napisy wytłaczać, ale chyba nie wyszły źle...



środa, 14 października 2009

Łapię chwile...

Tak trudno mi oderwać się... Od moich dwóch skarbów... Żeby tworzyć...


niedziela, 11 października 2009

Przepiękny... dziękuję

"Mamusiu, ten album jest przepiękny!" - stwierdziła Anielka, kiedy otworzyłam wczoraj tajemniczą przesyłkę od nir. Razem z innymi dziewczynami z wizażu zrobiła nam cudną niespodziankę w postaci albumu właśnie. Na zdjęcia i wspomnienia z pierwszego roczku naszego Jonaszka. Do tej pory ciągle go "macam" i nie mogę nacieszyć oczu...
Dziękuję Wam ogromnie Dziewczyny za to, że poświęciłyście czas i tyle pięknych materiałów na zrobienie tego cudeńka, że włożyłyście w niego tyle serca, że taki dopieszczony... Jest naprawdę przemiłą niespodzianką i bardzo, bardzo nam się podoba. Już dzisiaj zaczynam go wypełniać :)
barbarera
agniesia125
Pupil
Beaux
bydgoszczanka
kamilcia_w
damurek
noalia
nirshya
daget
Hania
Dziękuję Wam serdecznie każdej z osobna i mocno ściskam. I dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy byli z nami w tym bardzo trudnym czasie oczekiwania na naszego Synka...
Oczywiście pokażę Wam album, bo naprawdę jest piękny... Oto on:



Czy ktoś wie dlaczego zdjęcia są bokiem...? Nie mogę ich odwrócić...

wtorek, 6 października 2009

Jonaszkowe zaproszenia

Nadal choruję... :( Z anginy przerzuciłam się na zapalenie oskrzeli... Ale już mi lepiej.
Wczoraj wypełzłam z łóżka, żeby zrobić zaproszenia na Jonaszkowy Chrzest, bo to juz niedługo i najwyższy czas rozesłać. Wzorowałam się na pięknych karteczkach Mirabel. Też chciałam zrobić ze ściegiem maszynowym, ale nie starczyło mi sił... Wyszły takie oto. Tutaj tylko część, bo kilka jeszcze ciepłych mąż zabrał od razu na pocztę...